Genealogia rodziny - dokumenty
Fragment z aktu urodzenia

Pochodzenie. Skąd jesteśmy i jak trafiliśmy w miejsce, w którym się aktualnie znajdujemy? Mimo, że czasem tak sądzimy, nie wszystkie decyzje są od nas uzależnione. Charakter rodziców i dziadków, najbliższej rodziny, ma ogromny wpływ na charakter nas samych. Podobnie jak warunki środowiskowe i socjalne, w których się wychowujemy. Tu zaczyna narastać ciekawość. Gdzie żyli i wychowywali się rodzice, jak przeżyli powojenne czasy dziadkowie. Dlaczego ich życie tak się ułożyło.

Wszystkie te informacje można zebrać w postaci drzewa genealogicznego połączonego z historiami zebranymi od rodziny, co dodatkowo podniesie wartość tej historycznej pamiątki.

Życiorys przodka

Historie z życia przodków są nie tylko ciekawostką, którą kiedyś będziemy mogli zaprezentować innym, ale i możliwością poznania ówczesnego społeczeństwa. Poglądów klas społecznych, w których żyli przodkowie, całych ustrojów społecznych i politycznych, rozterek zwykłych śmiertelników. Zwyczajny życiorys, zawierający daty i ważne miejsca, koligacje rodzinne, warto wzbogacać o próby opisania wymienianych wydarzeń. Dzięki temu genealogia rodziny stanie się wrotami w przeszłość.

Przykładem może być Curriculum Vitae Zofii Czarnogrodzkiej.
Urodziła się ona w roku 1929, a więc w momencie rozpoczęcia II Wojny Światowej miała dziesięć lat. Pochodzi z Gromadzic, które położone są dość blisko Wielunia. Zatem w jej życiorysie można dodać notatkę, traktującą na temat wybuchu wojny. Oprócz wartości, jaką może taka informacja wnieść w nasze życie, może się okazać, że historia Polski w sposób intrygujący wniknie w życie następnego pokolenia

II Wojna Światowa   01.09.1939 - 08.05.1945 (02.09.1945)

Tu rozpoczęła się wojna

W nocy z 31 sierpnia na 1 września do Wielunia zaczęły zjeżdżać się furmanki chłopskie, aby zająć dogodne miejsce na placu targowym, albowiem 1 września 1939 r. wypadał w piątek, który był dniem kupieckim.

Tymczasem oddziały Wehrmachtu zaczęły przekraczać granicę polsko-niemiecką. 1 września dwie mi­nuty po piątej (czyli o 4.02 czasu polskiego), 29 bombowców nurkujących, "stukasów", wystartowało z lotniska Nieder-Ellguth (obecnie Ligota Dolna), pomiędzy Wrocławiem a Opolem.

Nad ranem cywilne służby dozoru lotniczego LOPP ostrzegły posterunek w Wieluniu o zbliżających się w jego kierunku, od strony Praszki, niezidentyfikowanych samolotów. W mieście zawyły syreny alarmowe.

O godz. 4.35 miejscowego czasu, samoloty pojawiły się nad Wieluniem. Zaraz potem spadły pierwsze bomby. (Atak na Wieluń nastąpił zatem pięć minut przed pierwszym strzałem niemieckiego pancernika Schleswig-Holstein na Westerplatte.)

W przededniu wojny w Wieluniu nie było żadnego przemysłu. Wielunianie utrzymywali się z rolnictwa, handlu i rzemiosła. W mieście nie było wojska. Wieluń nie stanowił także zaplecza aprowizacyjnego dla polskich oddziałów ze względu na bliskość granicy z Niemcami, nie był również węzłem drożnym o strategicznym znaczeniu. Nic nie wskazywało więc na to, że stanie się on celem niemieckiego ataku.

Przypuszcza się, że Niemcy chcieli wzbudzić chaos i panikę wśród ludności cywilnej, wytworzyć atmosferę strachu i niepewności. Uciekający w głąb kraju ludzie mieli opowiadać o tym, co się działo w Wieluniu i jak silna jest armia niemiecka.

W dalszej części warto wspomnieć o czasach okupacji, w których zdarzyło się żyć młodej jeszcze Zosi. Dzięki temu czytelnicy drzewa genealogicznego będą mogli poznać ówczesne społeczeństwo i realia życiowe.

Okupacja niemiecka

Rodzice małej Zosi może nie działali aktywnie przeciw Okupantowi, ale potajemnie pomagali jak mogli.

Zdarzało się, że w domu ukrywali uciekinierów. Jednego z takich razów dom postanowili sprawdzić Niemcy.

Podążających w kierunku domu żołnierzy zobaczył Ojciec Zosi. Z przerażeniem uciekł w zagajnik. Tam padł na kolana by wznieść modły ku niebu. Za takie przestępstwo groziła tylko jedna kara. A karano całe rodziny.

W domu, oprócz zbiega, była tylko Zosia. Wtedy kilkunastoletnia dziewczynka. Szczęście w nieszczęściu, nie wiedziała o ukrytym pod stosem kołder człowieku. Mogłaby zbyt nerwowo reagować.

W czasie tych kilku lat niemieckiej okupacji, Zosia zdążyła nauczyć się już kilku niemieckich zwrotów. Rozumiała więc, czego od niej chcą żołnierze i potrafiła im odpowiedzieć. Choć tak jak i inne dzieci na terenach okupowanych wiedziała, że to nie Polacy tu rządzą, że nie wszystko im wolno, to jednak w jej wieku nie była to wiedza tak dogłębna i podszyta strachem jak u dorosłych. Dziewczynka była jeszcze w tym wieku niewinności, który pozwalał na dość swobodną rozmowę, wzbudzającą nutę sympatii w prześladowcach.

Sprawdzanie gospodarstw przeprowadzano w celu wykrycia nielegalnych przedmiotów. Polakom zabraniano posiadania wielu rzeczy codziennego użytku. Ludności wiejskiej zakazano na przykład mielenia zboża w żarnach. Konfiskowano kamienie młyńskie, maselnice. W domu Czarnogrodzkich znajdowała się właśnie maselnica. Nie była ona nigdzie ukryta i może właśnie dlatego Niemcy nie przetrząsnęli całego domu. Rozbroiła ich natomiast szczerość małej gospodyni, której udało się wszystko obrócić w żart rozbijaniem tłuczka. W końcu szczerze mówiła nie "Nie wiedziałam". Pośmiali się, pożartowali, i poszli dalej.

Wtedy do domu wrócili rodzice. Odkryli przerażonego uciekiniera. Płakali i śmiali się na zmianę. Skorupy naczynia sprzątnięto, a mała Zosia została milion razy ucałowana.

Nie wiem, czy po tym wydarzeniu zgodzili się jeszcze kogoś ukryć. Lecz jeśli raz podjęło się tak szaleńcze ryzyko, to pewnie na tym razie się nie kończyło.

Anna Kubczak na podstawie opowiadań Zofii Miszczuk z domu Czarnogrodzkiej

Drzewo genealogiczne

Przeglądając drzewo genealogiczne rodziny można poznać najbliższych naszych przodków. Dowiedzieć się jak żyli i jak silnie byli ze sobą związani. Życie czasem dostarcza wyróżniających się informacji, dlaczego rodzina staje się sobie obca, dlaczego nie chce stanowić jedności. Natomiast my, jako dorośli lub dorastający jeszcze ludzie, będziemy mogli uniknąć błędów wcześniejszych pokoleń.

Tagi: , , , , , ,

Odpowiedzi: 2 do wpisu “Genealogia rodzinna”

  1. Andrzej pisze:

    Witam.Zaglądam i szukam i nie mogę namierzyć odnośnika do drzewo genealogiczne rodziny może źle szukam?Fajny artykulik nieźle piszesz.

  2. acia pisze:

    Zgadzam się z Andrzejem,fajnie piszesz, może troszkę infantylnie,ale dzięki temu własnie spadła mi słona kropla na klawiaturę.Opowiedzenie tej historii własnie w taki sposób o małej ZOSI, IDEALNE.

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.