Wychowywanie dzieci nieodzownie wiąże się z koniecznością spodziewania się niemożliwości. Mimo to, co jakiś czas staję oko w oko z pełnym zaskoczeniem. W tej chwili nasze dzieci są jeszcze małe, potrafią jednak postawić przed sobą i nami zadanie dziwaczne, niebezpieczne, bądź też łączące obie te cechy.

Czternaście miesięcy to czas wyzwań fizycznych. Rozwój dziecka przebiegający w sposób zrównoważony, bez zbędnego motywowania do zbyt fantazyjnych zabaw, umożliwia młodemu człowiekowi samodzielne wymyślanie takich zabaw. Choć oboje naszych maluchów nie da się zakwalifikować do wysokich dzieci, starają się znieść obowiązujące przekonanie, że duży może więcej.

Próby chodzenia po równoważni, wspinania się na huśtawki na sprężynie, to początki. Wchodzenie na różne elementy wyposażenia mieszkań: stół, meble kuchenne, wysokie meble, to kolejny krok. Wieszanie na drążku ubraniowym w szafie, z nogami podciągniętymi pod samą brodę i jeżdżenie na rowerku... A na czym ta wyliczanka się skończy? Trudno powiedzieć.

W tej całej pomysłowości dziecka ważne jest, aby przezorni rodzice zapewnili bezpieczeństwo w domu swoim zwariowanym pociechom. W naszym przypadku nie jest to proste.

Równoważnia na placu zabaw jest to instalacja przyciągająca wzrok dzieci małych i dużych. Trap prowadzący do równoważni wabi i mami. Jednak niebezpieczeństwo zaczyna się już na jego szczycie. Możliwość upadku podczas wstawania, przytrzaśnięcia paluszków przez bujające się belki, utrata równowagi na samej równoważni i upadek podczas schodzenia z trapu po drugiej stronie.
Huśtawki na sprężynie to możliwość upadku i uderzenia się w nos.
Mieszkanie to istny tor przeszkód, szczególnie będąc świadomym zagrożeń. Nic dziwnego, że tak wiele wypadków zdarza się właśnie w domu. Noże na szafkach, wystające kanty i roki mebli. Pewne aranżacje, które ułatwiają wspinaczkę na wyższe partie mebli. Do szuflad dzieci szybko się przyzwyczajają. Nawet po pierwszym przytrzaśnięciu paluszków, choć najczęściej trwa to dłużej. A przytrzaśnięcie paluszków drzwiami?
Jazda na rowerku to wyzwanie dla małego dziecka i dla jego rodzica. Rozwój dziecka już w wieku półtora roku umożliwia dziecku jazdę na rowerku biegowym, co w fantastyczny wręcz sposób rozwija zmysł równowagi. Jednak pierwsze wywrotki, wjeżdżanie w zarośla, wyjeżdżanie na ulice, sprawiają że rodzice zazwyczaj wariują ze zmartwienia.
Wnętrza szaf i drążki w domach sprawiają, że życie robi się barwne i przyprawione szczyptą smaczku. Wieszanie, wspinanie się, podciąganie. Jak wiele dzieci zrezygnuje z takiej zabawy, gdy drążek będzie znajdował się na odpowiedniej wysokości dla dziecka? Nie znam takich przypadków, choć pewnie istnieją. Możliwość upadku podczas zwisu jest jednak dość przerażająca. A przyjemność dziecka z zabawy, zachęcająca.

Jak pogodzić bezpieczeństwo dziecka z jego rozwojem i chęcią poszerzania granic? Na pewno jest to zadanie bardzo trudne, wymagające dużej dozy wyobraźni i spostrzegawczości. mimo to jest możliwe.

Mając pod opieką jedno dziecko w wieku do czterech lat można sobie poradzić z pilnowaniem szkraba i zabezpieczaniem go przed nim samym. Jednak gdy pojawia się drugi maluch, sprawa się komplikuje, a możliwość niedopatrzenia któregoś malucha, gdy jest się zajętym drugim, zwiększa się drastycznie. Jedyne co mogę polecić, to zachowanie spokoju, który może uchronić przed działaniem w popłochu.

Tagi: , ,

Jedna odpowiedź do wpisu “Wyzwania fizyczne stawiane przez roczne dziecko”

  1. acia napisał(a):

    i tu przydałby się pokazowy filmik „co potrafi 14-sto miesięczna dziewczynka”bez treningu na sali gimnastycznej.Ja TOOOOOOO widziałam.

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.